Kiedy wchodzisz na stronę, otwierasz artykuł, czytasz newsletter, to chcesz dowiedzieć się konkretnych rzeczy. W przeciwnym razie szybko opuszczasz odwiedzone miejsce. Nie spełnia Twoich oczekiwań? Jest przecież tyle innych opcji…
Okazuje się, że wszystko na twojej stronie internetowej musi być na tip-top: merytoryka, wizualizacja, parametry techniczne. Treść nie spełnia norm? Nie ma szans. W czasach gdy zalewa nas ogrom różnorakiego przekazu przebić się przez ten szum i zainteresować czymkolwiek jest bardzo trudno.
Jaki jest Twój content?
🟠 Czy treści przyciągają?
🟠 Czy jego przekaz jest zrozumiały i ciekawy? Dobrze się to czyta?
🟠 Czy komunikaty są czytelne? Klient na pewno wie, jak i gdzie ma kliknąć, żeby kupić?
🟠 Czy rezonuje z charakterem marki i jej odbiorcami? Jest spójny czy może sztuczny i ogólny?
🟠 A może jest stworzony dawno temu i zupełnie nieaktualny – zarówno w przekazie, jak i w formie?
✔️ Audyt treści pozwala zidentyfikować mocne i słabe strony Twojego przekazu.
Po co robić content marketing? Numer jeden: widoczność twojej strony
Celem nadrzędnym „produkowania contentu” jest dobre pozycjonowanie w wyszukiwarkach. Robisz to za pomocą nasycenia strony dużej ilości frazami, kluczowymi dla Twojej branży, ale też stałą obecnością w różnych miejscach. Kolejnym celem po zainteresowaniu jest zwiększenie zaangażowania użytkowników, którzy już się tam znaleźli. Najpierw jednak musisz:
- przyciągnąć konkretne osoby,
- zdobyć zaufanie,
- zbudować pozycje eksperta,
- a na końcu sprzedać dobrze opisana ofertę.

Tak, to wszystko można uzyskać za pomocą treści na swojej stronie.
Niestety, nawet w dobie AI tworzenie contentu jest czasochłonne i wymaga odpowiednich umiejętności (tworzenie promptu, sprawdzanie wygenerowanych treści i ich poprawianie, wiedza co działa). Pięcie się w górę wyników też trwa.
Robisz content marketing? Skontroluj czy robisz to dobrze?
Dlaczego Twoja strona nie generuje obiecywanych leadów? Ewidentnie brak konwersji – ludzie wchodzą i wychodzą. Czyżby nic ich tam nie zatrzymywało?

Co jest nie tak?
✖️ Treści jest za mało;
✖️ Treści są nudne, podobne do tego, co ma konkurencja (jakość);
✖️ Nachalnie krzyczą o sprzedaży;
✖️ Albo właśnie brak wyraźnego CTA – wskazówki jak kupić (logiczna struktura);
✖️ Nie pokazują, w czym się specjalizujesz (merytoryka);
✖️ Nie ma tam rozwiązania problemu klienta;
✖️ Nie są odpowiednio zaprezentowane, więc wizualnie zniechęcają do czytania. Zresztą, kto tam teraz czyta? Wszyscy skanują (jak algorytmy). Ja sama łapię się na tym okropnym nawyku przyspieszającym konsumowanie treści. Listy, punkty, hasła, nagłówki, pogrubienia.
Zwykle przyczyn jest więcej i to ich kumulacja sprawia, że content marketing jednak nie działa:
Takie błędy dyskwalifikują i sprawiają, że odwiedzający wychodzi, czyli robi coś zupełnie innego, niż byśmy chcieli. A jeśli dodatkowo są tam błędy techniczne, które utrudniają algorytmom przeszukiwanie Twojej bazy danych, no to już pozamiatane.
Nie ma sensu brnąć dalej w niewłaściwe działania. Zanim zaczniesz chaotyczne poprawki, sprawdź, co tak naprawdę jest przyczyną braku zainteresowania. Zrób audyt strony.
Co jest potrzebne do wykonania analizy treści na stronie internetowej?
Audyt treści to proces, a nie wróżenie z fusów. Do jego wykonania potrzebne są narzędzia analizujące dane, ale też znajomość zasad SEO, UX oraz typowych zachowań użytkowników na stronie (neuromarketing). Co tak naprawdę podoba się użytkownikom? Czego szukają na stronie? Co najchętniej klikają? W końcu docelowo ten cały content na stronie jest właśnie dla nich. Tyle że najpierw musi przejść ocenę algorytmów.
Z pewnością więc przydadzą się narzędzia analizujące dane, takie jak Semstorm (link afiliacyjny), Senuto, Screaming Frog. Analizują konkurencję i słowa kluczowe, wyłapują, czego brakuje na stronie, potrafią wskazać, gdzie pojawia się kanibalizacja treści. Google Analytics czy Google Search Console pokazują nam dane o ruchu, skąd przychodzi i gdzie się kieruje. Ahrefs to kombajn do analizy konkurencji zachowań użytkowników, dzięki któremu teksty na stronie odpowiadają faktycznym wyszukiwaniom.
Takich płatnych i częściowo darmowych narzędzi jest sporo. Niestety trzeba jeszcze właściwie interpretować dane, by był z nich pożytek.
Audyt treści a audyt SEO strony czym się różnią?
Audyt treści pozwoli zweryfikować wizualną zawartość strony, czyli teksty, infografiki, zdjęcia, wszystko to, co pozwala użytkownikowi zapoznać się z ofertą. Zawiera pewne elementy SEO, ponieważ każda rzecz umieszczona na stronie musi być uporządkowana (meta opisy, parametry alt, tytuły, nagłówki, słowa kluczowe, adresy URL, znaczniki identyfikują dany content).

Audyt SEO natomiast skupia się na technicznej warstwie strony, czyli, jak jest zbudowana, czy ma logiczną strukturę, jak szybko się wyświetla, czy jest bezpieczna itd. Tych istotnych elementów jest sporo. Do ich zweryfikowania i naprawienia potrzebny jest specjalista – web developer lub programista.
Co powinien zawierać audyt treści?
Do przeprowadzenia audytu potrzebne jest ustalenie celu audytu (optymalizacja, poprawa widoczności, odzyskanie utraconych pozycji, ale też przygotowanie do zmian) i połączenie tego z celami biznesowymi, wizją marki, grupą docelową. Dostęp do CMS strony i serwera pozwoli szybciej zweryfikować poprawność ustawień wpisów na blogu, opisów produktowych czy innych parametrów technicznych wpływających na widoczność strony. Dostęp do narzędzi optymalizacyjnych wyłuskać niezbędne informacje o przepływie i jakości ruchu, dane o widoczności, zweryfikować współczynnik odrzuceń czy czas spędzony na stronie. O to z pewnością zostaniesz zapytany przez audytora na wstępie – jeśli nie, niech zapali Ci się czerwona lampka. Audyt oderwany od rzeczywistych celów nie ma sensu.
W zależności od wykonawcy audytu jego zawartość będzie różna (sprawdź, co zawiera mój audyt treści). Taki audyt powinien jednak sprawdzać wystarczającą ilość elementów, na bazie których można realnie poprawić widoczność witryny.
Raport powinien określać, jakie działania są prawidłowe, wyszczególniać błędy oraz dawać wskazówki, jak je naprawić. Ważna jest priorytetyzacja zadań. Od czego koniecznie zacząć, a co można zaplanować na później.
Obszary do przemyślenia w strategii contentowej – co jeszcze warto zrobić, by zwiększyć konwersję?
Oprócz poprawienia oczywistych błędów i brakujących elementów ważnym obszarem do działania jest ten, który można dodać bądź rozwinąć, by jeszcze lepiej odpowiadać na potrzeby użytkowników. To mogą być nowe artykuły blogowe, sekcja FAQ, rekomendacje, ale też logiczne uporządkowanie oferty. Czasem jednak lepiej zoptymalizować kilka merytorycznych artykułów, niż pisać coś nowego. Takie sugestie również będzie zawierał raport z audytu.
Tak naprawdę działania marketingowe tego typu nigdy się nie kończą. Najlepsze efekty przynosi systematyczność. Wszystko, co sprawi, że strona nie wygląda jak porzucona kilka lat temu, stopniowo poprawi widoczność w wynikach wyszukiwania.
Zmieniają się algorytmy, zmieniają się trendy i przyzwyczajenia użytkowników, wchodzą nowe technologie, to wszystko warto brać pod uwagę i systematycznie aktualizować stronę. Wszystko, co sprawi, że strona nie wygląda jak porzucona kilka lat temu, stopniowo poprawi widoczność w wynikach wyszukiwania. Audyt to nie wyrok, to po prostu solidny przegląd techniczny Twojej komunikacji. Dzięki niemu przestaniesz naprawiać na oślep i zaczniesz działać według instrukcji.
U mnie możesz zamówić:
Audyt treści – otrzymasz pełen raport do samodzielnego wdrożenia. Lista zadań ze strategią działania według priorytetów.
Audyt treści i SEO – full opcja wykonana we współpracy z web developerem.
Audyt + wdrożenie – kilkumiesięczna współpraca abonamentowa według ustalonego harmonogramu, którą rozpoczyna audyt.
